Słodki biznes i radość z każdego dnia
Cukiernictwo to z pewnością słodki biznes. Nie tylko dla właściciela, ale również dla klientów, bo któż nie przystanął przed witryną, z której spoglądają pyszności. To przecież przy kawie i smakowitym cieście najlepiej się rozmawia! To wyborze tej, niewątpliwie przyjemnej, ścieżce dzialalności opowie Izabela Kocot.
Izabela jest z zawodu logistykiem, ale z zamiłowania i pasji cukiernikiem z 8- letnim doświadczeniem. Ponadto jest szkoleniowcem i właścicielką kawiarni Musso i konceptu lodowego Musso ice&bubbles
Redakcja: Izabelo, działasz w branży, obok której chyba nikt nie jest w stanie przejść obojętnie. Powiedz, proszę, kim jesteś i czym się zajmujesz na co dzień?
Izabela Kocot: Z wykształcenia jestem logistykiem, ale sercem i duszą – cukiernikiem. Od zawsze marzyłam o tym, by tworzyć coś pięknego i wyjątkowego, co wywołuje uśmiech i zostaje w pamięci na długo. W 2017 roku postanowiłam zaryzykować i otworzyć własną działalność, zaczynając od niewielkiej pracowni cukierniczej. To była moja przestrzeń, w której każdy tort był małym dziełem sztuki, a każda realizacja dowodem na to, że pasja i odwaga mogą zmienić życie.
Dziś jestem właścicielką kawiarni Musso oraz lodziarni Musso Ice & Bubbles. Musso to dla mnie coś więcej niż biznes, to miejsce spotkań, smaków i emocji. Tutaj powstają torty weselne, słodkie stoły i wyjątkowe wypieki, które towarzyszą ludziom w najważniejszych chwilach ich życia. Ale Musso to także społeczność – kawiarnia, w której cyklicznie odbywają się warsztaty dla kobiet: spotkania z psychologiem, zajęcia twórcze, warsztaty fitness i zdrowego stylu życia, konsultacje ze stylistką czy sesje hipnozy. To przestrzeń, w której kobiety mogą rozwijać się, czerpać inspiracje i wspierać nawzajem swoje biznesy.
Moim celem zawsze było łączenie tradycji z nowoczesnością – w smakach, w estetyce i w podejściu do biznesu. Dlatego poza codziennym tworzeniem słodkości rozwijam też działalność edukacyjną, prowadząc szkolenia cukiernicze. Chcę pokazać, że każdy nawet w domowej kuchni może stworzyć tort, który wygląda i smakuje jak z profesjonalnej cukierni.
Prywatnie jestem żoną i mamą dwójki dzieci, które dodają mojemu życiu barw i uczą mnie równowagi między pasją a codziennością. W swojej drodze mierzę się także z chorobą onkologiczną – doświadczeniem, które zmieniło moje spojrzenie na życie i dodało mi jeszcze więcej siły. Dziś staram się być wsparciem dla innych kobiet, które przechodzą trudne chwile, pokazując, że nawet z największych wyzwań można wyjść silniejszą i bardziej świadomą siebie.
R: Z pierwszymi wypiekami mamy do czynienia w domu rodzinnym. Często jest to obraz babci, która piecze pyszną i pachnącą szarlotkę. A jak zaczęła się Twoja droga zawodowa?
IK: Moja przygoda z cukiernictwem zaczęła się w domu, od pieczenia pierwszych tortów dla rodziny i znajomych. Szybko odkryłam, że to coś więcej niż hobby, to moja droga. Z czasem stworzyłam własną markę, a dziś mam kawiarnię, pracownię i nowe projekty, które pozwalają mi rozwijać się każdego dnia.
R: Odchodząc to tego, jakże przyjemnego tematu, chcę Cię zapytać, czym kierujesz się w życiu? Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze w życiu i pracy?
IK: Najważniejsze są dla mnie autentyczność, jakość i serce w tym, co robię. Chcę, aby ludzie czuli, że moje słodkości są tworzone z pasją i troską, tak jakbym przygotowywała je dla najbliższych. W życiu stawiam też na wrażliwość i wdzięczność, to one pozwalają cieszyć się codziennością.
R: Chyba w życiu każdej osoby był taki moment, który „zmusił” nas do ruchu, do zmiany. Coś, co sprawiło, że przyszła do głowy myśl, uświadomienie, że jesteśmy inni niż np. 5 lat temu. Czy była w Twoim życiu sytuacja, która szczególnie Cię ukształtowała?
IK: Tak, moja choroba onkologiczna. To doświadczenie przewartościowało wszystko. Nauczyło mnie odwagi, pokory i tego, że życie trzeba smakować tu i teraz. Dzięki temu wiem, że każdy dzień jest szansą na coś pięknego i nie odkładam marzeń „na później”. Dzięki temu odważyłam się podróżować na własną rękę i jestem z tego bardzo dumna.
R: Patrząc na Ciebie widać, że osiągnęłaś wiele. Odniosłaś zwycięsta w obu aspektach życia. Powiedz, co uważasz za swój największy sukces zawodowy lub osobisty?
IK: Największym sukcesem jest to, że udało mi się stworzyć miejsce, w którym ludzie czują się dobrze, moją kawiarnię Musso. To nie tylko biznes, ale przestrzeń spotkań, radości i chwil celebracji. A osobiście to, że nie poddałam się w trudnych momentach i dziś mogę inspirować innych swoją historią.
R: Gdybyś mogła cofnąć się w czasie i spotkać się z sobą z tamtych lat, to co powiedziałabyś młodszej wersji siebie?
IK: Powiedziałabym: „Uwierz w siebie, nawet gdy inni w Ciebie wątpią. Każde potknięcie to lekcja, a Twoja wrażliwość i pasja są Twoją największą siłą. Idź swoją drogą, bo ona zaprowadzi Cię dalej, niż myślisz”.
R: Piękne słowa, a jaką radę dałabyś innym kobietom, które chcą działać, ale się boją?
IK: Nie czekaj na „idealny moment”, on nie istnieje. Strach zawsze będzie obok, ale to, co jest po drugiej stronie, może przerosnąć Twoje najśmielsze oczekiwania. Każdy krok do przodu, nawet malutki, to już ogromny sukces.
R: Jesteś niesamowitą kobietą, która kieruje się w biznesie i życiu pięknymi wartościami. Serdecznie Ci dziękuję za rozmowę oraz za udział w projekcie. Życzę dalszych sukcesów i w życiu osobistym, i zawodowym.
W projecie wsparli nas:
- FotoSwoboda – Dorota Swoboda Fotografia artystyczna
- Dekoracje balonowe Jolanta Schneider
- Restauracja Prodiż
- Fabryka Porcelany
